Metoda ta pozwala dostrzec zja­wi­ska dzie­jące się głę­boko w pod­świa­do­mo­ści (Hel­lin­ger powie­działby w “duszy”) rodziny grupy, orga­ni­za­cji lub więk­szej zbio­ro­wo­ści.
W trak­cie usta­wie­nia tera­peuta patrzy co w danym momen­cie może w sys­te­mie upo­rząd­ko­wać. Patrzy jaki ruch w stronę har­mo­nii w sys­te­mie moż­liwy jest aktu­al­nie do uczy­nie­nia. Tera­peuta stara się nie kre­ować rze­czy­wi­sto­ści, lecz jedy­nie porząd­ko­wać ją w danym momen­cie, aby stru­mień życia i miło­ści mógł łatwiej pły­nąć w danej rodzi­nie.
Pro­wa­dzący ściśle współ­pra­cuje z klien­tem w trak­cie usta­wie­nia i prze­rywa usta­wie­nia wów­czas, gdy klient nie jest gotów pra­co­wać dalej.

Metoda usta­wień sys­te­mo­wych nie zastę­puje innych metod psy­cho­te­ra­pii. W ścisłym zna­cze­niu nie jest formą psy­cho­te­ra­pii, gdyż w typo­wej psy­cho­te­ra­pii korze­nie pro­blemu mogą zostać zna­le­zione w trud­nych doświad­cze­niach z dzie­ciń­stwa lub innych trau­ma­tycz­nych wyda­rze­niach, a następ­nie uświa­do­mione, zro­zu­miane i przewartościowanie.

Praca sys­te­mowa to dzia­ła­nie obej­mu­jące histo­rie całych rodzin i wyda­rze­nia które bywają ledwo dostrze­gane przez jed­nostkę, zda­rze­nia — sekrety, które w jakiś spo­sób wciąż wpły­wają na jakość życia i doko­ny­wane wybory.

Metoda usta­wień sys­te­mo­wych może być samo­dzielną metodą pracy albo wska­zówką dla pro­cesu psy­cho­te­ra­pii. Są osoby, które potrze­bują pracy wglą­do­wej, tera­pii indy­wi­du­al­nej, inte­gru­ją­cej oso­bo­wość, są osoby, które potrze­bują kon­taktu z wła­snym ciałem.

Pod­sta­wowe zasady okre­śla­jące funk­cjo­no­wa­nie rodziny.

I. Kto należy do sys­temu (grupy krewnych)?

1. dziecko i jego rodzeń­stwo.
2. rodzice i rodzeń­stwo rodzi­ców.
3. dziad­ko­wie.
4. cza­sem jesz­cze któ­reś z pra­dziad­ków.
5. wszy­scy ci, którzy:

  • ustą­pili miej­sca żyją­cym aktu­al­nie np. pierw­sza żona ojca.
  • wszy­scy ci, z któ­rych nie­szczę­ścia, odej­ścia lub śmierci inni w rodzi­nie czer­pali korzy­ści np. wła­ści­ciel firmy, który sprze­dał ją rodzi­nie po korzyst­nych warun­kach z powodu śmierci dziecka.
  • ci, któ­rzy są połą­czeni z rodziną przez śmierć np. towa­rzy­sze broni ojca

Więź.

Mie­dzy człon­kami grupy krew­nych (sys­temu) ist­nieje spe­cjalna wieź. Naj­sil­niej­sza wieź ist­nieje mię­dzy rodzi­cami. Przez speł­nie­nie miło­ści powstaje rze­czy­wi­sta wieź mie­dzy kobietą i męż­czy­zną, która w skut­kach jest sil­niej­sza niż mię­dzy dziećmi i rodzi­cami.
Dziecko bez pyta­nia, z całej siły i z cała kon­se­kwen­cją dosto­so­wuje się do grupy pocho­dze­nia. Można to nazwać miło­ścią pier­wotną lub pra­mi­ło­ścią. Dusza dziecka nie zezwala na nega­tywną ocenę rodzi­ców.” Dopiero, gdy to zoba­czy­łem uświa­do­mi­łem sobie bez­miar tej miło­ści.” –mówi Bert Hel­lin­ger
Wieź sięga tak głę­boko, że dziecko jest gotowe ofia­ro­wać swoje życie i zdro­wie, gdy to jest konieczne. Więź powo­duje, że zdrowi połą­czeni są z cho­rymi, syci i zado­wo­leni z wykluczonymi.

II. Zasady porządku w systemie.

Porzą­dek ma pierw­szeń­stwo przed miło­ścią, a miłość może się roz­wi­jać tylko w ramach porządku.
Pier­wotny porzą­dek w sys­te­mie kie­ruje się następ­stwem cza­so­wej przy­na­leż­no­ści do sys­temu.
Kto był pierw­szy w sys­te­mie, ma pierw­szeń­stwo przed tymi, co przy­szli póź­niej.
Zwią­zek pary ma pierw­szeń­stwo przed byciem rodzi­cami.
Pier­wo­rodne dziecko ma pierw­szeń­stwo przed naro­dzo­nymi póź­niej. Ma ono wyż­sze miej­sce w hie­rar­chii, wyż­szą rangę w sys­te­mie, ale jest równe, co do wartości.

Rela­cje mię­dzy podsystemami.

Wcze­śniejsi part­ne­rzy należą do sys­temu.
Nowy sys­tem ma pierw­szeń­stwo przed sta­rym.
Uro­dze­nie dziecka z part­ne­rem spoza związku powo­duje, że two­rzy się nowy pod­sys­tem.
Spo­śród róż­nych pod­sys­te­mów pod­sys­tem z dziec­kiem nowo­na­ro­dzo­nym ma szcze­gólne miej­sce.
Nowy sys­tem powstaje, gdy nowa gene­ra­cje żeni się.

III. Wyrów­na­nie w systemie

Wieź w sys­te­mie powo­duje, że nikogo nie można z tego sys­temu wyklu­czyć. Tak, więc kiedy kogoś w rodzi­nie nie chcemy uznać, nie sza­nu­jemy go, odma­wiamy mu uzna­nia naszej winy, nie uzna­jemy jego losu, to wów­czas sys­tem wybiera kogoś, aby pod naci­skiem zmy­słu wyrów­na­nia, naśla­do­wał tę osobę iden­ty­fi­ku­jąc się z nim.
Iden­ty­fi­ka­cja to sytu­acja, kiedy ktoś nie­świa­do­mie nie­sie los innej osoby. Gdy ktoś jest ziden­ty­fi­ko­wany z kil­koma oso­bami może popaść w obłęd. Zja­wi­sko iden­ty­fi­ka­cji jest nie uświa­do­mione. Czę­sto w ogóle możemy nie znać osoby, z którą jeste­śmy ziden­ty­fi­ko­wani. Odle­głość cza­sowa i prze­strzenna i cza­sowa mię­dzy tymi oso­bami nie gra roli.
Sumie­nie grupy, które decy­duje o tej iden­ty­fi­ka­cji nie jest odczu­walne. Naj­szyb­ciej można poznać je po cier­pie­niu, które wynika z jego igno­ro­wa­nia.
Sumie­nie grupy, rodu okre­śla, co należy czy­nić( jakich zasad prze­strze­gać), aby przy­na­le­żeć oraz jakie zacho­wa­nia powo­dują, że już nie nale­żymy do sys­temu.
Nie­świa­domą formą wyrów­na­nia jest:
1. Podą­ża­nie za kimś z rodziny w cho­robę, śmierć, trudny los
2. Pój­ście za kimś w cho­robę, śmierć, trudny los w zastęp­stwie kogoś innego
“Lepiej ja niż ty kochany tato, mężu, żono” (tu cho­dzi o zacho­wa­nie rodziny a wiec utrzy­ma­nie star­szych przy życiu.)
3. Pokuta za oso­bi­sty czyn lub czyn kogoś z sys­temu.
Dzięki poku­cie, gdy zwra­camy się prze­ciwko sobie, uni­kamy kon­se­kwen­cji poczu­cia winy, kon­fron­ta­cji z tymi, któ­rych skrzyw­dzi­li­śmy.
Winę zależy uznać i wyrównać.

Jak prze­biega ustawienie

Usta­wie­nia wyko­nuje się w gru­pach pod kie­run­kiem tera­peuty. Po krót­kiej roz­mo­wie wstęp­nej z klien­tem tera­peuta ustala, któ­rzy człon­ko­wie rodziny będą potrzebni do usta­wie­nia danej kon­ste­la­cji. Dla wska­za­nych człon­ków rodziny klient wybiera repre­zen­tan­tów spo­śród pozo­sta­łych uczest­ni­ków warsz­tatu. Zapra­sza wybrane osoby by repre­zen­to­wały na przy­kład jego ojca, matkę, sio­strę, braci., wybiera także swo­jego repre­zen­tanta Następ­nie two­rzy kon­ste­la­cję rodzinną, po kolei, bez słowa wybiera w sali miej­sce dla każ­dego repre­zen­tanta.
Gdy repre­zen­tanci stają na swoim miej­scu, zaczy­nają odczu­wać wyraźne i kon­kretne wra­że­nia., uczu­cia. Pod­czas usta­wie­nia tera­peuta obser­wuje języka ciała i reak­cje poszcze­gól­nych repre­zen­tan­tów, aby zro­zu­mieć dyna­mikę dzia­ła­jącą w rodzi­nie. Kiedy struk­tura wydaje się już jasna, tera­peuta szuka rów­no­wa­żą­cych i uzdra­wia­ją­cych posu­nięć tak, aby zna­leźć alter­na­tywę dla ujaw­nio­nych, destruk­cyj­nych uwi­kłań. Może prze­sta­wić nie­któ­rych repre­zen­tan­tów w inne miej­sce i przy­glą­dać się ich reak­cjom na taką inter­wen­cję. Pro­ces szu­ka­nia roz­wią­za­nia może zająć kilka minut lub ponad godzinę.
Pod koniec usta­wie­nia klient może zostać popro­szony, by sam sta­nął na swoim miej­scu i zmie­nił swo­jego repre­zen­tanta. Prze­waż­nie jed­nak wystar­cza, że klient jest świad­kiem usta­wie­nia i obser­wuje jak har­mo­nia poja­wia się w miej­scu sta­rych uwi­kłań i niejasności.

Czym jest roz­wią­za­nie w usta­wie­niach systemowych ?

Kiedy w kon­ste­la­cji udaje się zna­leźć roz­wią­za­nie — co nie zawsze się przy­da­rza, klient staje na swoim miej­scu i pozwala, aby usta­wie­nie zadzia­łało na niego jako uzdra­wia­jący obraz.
“Nosi­łeś w sobie jakiś obraz rodziny, który był chory, takim go też przed­tem usta­wi­łeś. Teraz usta­wi­łem porzą­dek i masz szanse, jeśli chcesz z niej sko­rzy­stać, wchło­nąć w sie­bie ten nowy obraz i pozba­wić siły ten stary za pomocą nowego. Wtedy sta­jesz się nowym czło­wie­kiem cho­ciaż nikt się nie zmie­nił i sytu­acja się nie zmie­niła. Ty jesteś inny, ponie­waż nosisz w sobie obraz porządku”.
Bert Hellinger

Wgląd w uzdra­wia­jący obraz nie sta­nowi jesz­cze speł­nie­nia. To musi się wyda­rzyć w praw­dzi­wym życiu klienta. Roz­wią­za­nie ozna­cza rów­nież uwol­nie­nie się od tra­gicz­nych skut­ków uwi­kłań. Przy­ję­cie do sys­temu, oka­za­nie sza­cunku i miło­ści, dokoń­cze­nie nie domknię­tych spraw sta­nowi formę wyrów­na­nia. Zja­wi­ska te zacho­dzą rów­nież na pozio­mie ener­ge­tycz­nym. Wtedy w rodzi­nie nie ma już koniecz­no­ści powta­rza­nia trud­nego losu. Pro­ces uzdra­wia­nia doko­nuje się głę­boko w nie­świa­do­mo­ści klienta, w jego duszy. Wów­czas pro­blem, trud­ność, cho­roba może znik­nąć od razu lub za jakiś czas.
Praca z rodzinną kon­ste­la­cją to zda­rze­nie jed­no­ra­zowe, nie robi się jej co tydzień jak w przy­padku sesji tera­peu­tycz­nych. Można ocze­ki­wać nawet rok na efekty usta­wie­nia.
Wielu uczest­ni­ków zajęć zauważa korzystne zmiany zacho­dzące nie tylko w odnie­sie­niu do ich osoby, ale rów­nież innych człon­ków rodziny.

opra­co­wała Teresa Ossowska

 Leave a Reply

(required)

(required)

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

   
© 2011 Aditus Suffusion theme by Sayontan Sinha