Aditus

 

Warsz­tat jest oparty o metody wypra­co­wane w ciągu 4-​letniej współ­pracy auto­rów (psy­cho­loga kli­nicz­nego i leka­rza medycyny).

Wyko­rzy­sta­nie metod :
– ana­lizy psy­cho­ener­ge­tycz­nej ( wię­cej o meto­dzie)
– usta­wień sys­te­mo­wych ( wię­cej o meto­dzie)
w połą­cze­niu z meto­dami “sta­nów szczy­to­wych świa­do­mo­ści” oraz “voice dia­lo­gue”, daje uni­kalne moż­li­wo­ści połą­cze­nia podej­ścia medycz­nego i psychologicznego.

Uczest­nik zyskuje ogromne moż­li­wo­ści kie­ro­wa­nia wła­snym rozwojem.

Uczest­nicy warsz­tatu otrzy­mają ocenę:
– stop­nia rów­no­wagi poszcze­gól­nych obsza­rów ciała,
– kie­runku ener­ge­tycz­nego, w jakim kie­runku postę­puje ich roz­wój
(hipo­re­gu­la­cja, hiper­re­gu­la­cja, chaos lub rów­no­waga)
oraz
– będą mieli moż­li­wość doświad­cze­nia zmian w sfe­rze men­tal­nej, emo­cjo­nal­nej, fizycznej.

Każdy z uczest­ni­ków otrzyma zbiór oso­bi­stych zale­ceń jak podą­żać do rów­no­wagi oraz zale­ce­nia dietetyczne.

Każda z osób będzie mogła doświad­czyć jak jej nasta­wie­nie i emo­cje wpły­wają na zdro­wie i możliwości.

Adre­saci warsztatu :

Warsz­tat jest prze­zna­czony dla osób, które są zain­te­re­so­wane wła­snym wpły­wem na swoje zdro­wie, życie zawo­dowe i oso­bi­ste, mena­dże­rów, psy­cho­lo­gów, tera­peu­tów, leka­rzy i innych

Naj­bliż­sze ter­miny spotkań :

17, 18 lutego ; 18, 19 maja 2012

Godziny pracy :

pią­tek, sobota 10:00 – 18:00

Pro­wa­dzący :

Teresa Ossow­ska
Krzysz­tof Janusz Krupka

Miej­sce spotkania :

ADITUS
Warszawa, ul. Mada­liń­skiego 67 /​2

Zgłoszenia :

elek­tro­nicz­nie aditus@​aditus.​pl (pro­szę podać tele­fon kon­tak­towy) .
lub oso­bi­ste zgło­sze­nie tele­fo­niczne 0–608 52 99 68 ,
odpo­wia­dam rów­nież na SMS-​y
Koszt : 650 zł — usta­wie­nie, bada­nie ter­mo­gra­ficzne
450 zł — PROMOCJA dla osób, które maja już bada­nie ter­mo­gra­ficzne
100 zł — dla obserwatorów

Wpłaty :

gotówką lub na konto:
Teresa Ossow­ska Ośro­dek Psy­cho­te­ra­pii
98 – 1240 6133 1111 – 0000 4806 8022

Obo­wią­zuje zaliczka 150 zł płatna 10 dni przed roz­po­czę­ciem warsztatu.
 

Pro­po­nu­jemy Pań­stwu autor­ską grupę dla osób uza­leż­nio­nych i współ­uza­leż­nio­nych, bazu­jącą na tera­pii ana­li­tycz­nej oraz kla­sycz­nych meto­dach lecze­nia uzależnień.

Celem grupy jest uświa­do­mie­nie i wyra­że­nie wypar­tych i nie­świa­do­mych kon­flik­tów wewnętrz­nych oraz uwol­nie­nie człon­ków grupy od poczu­cia winy i wstydu.

Inte­rak­tywna grupa tera­peu­tyczna ma na celu wza­jemne wspar­cie osób uza­leż­nio­nych i współ­uza­leż­nio­nych. Udział w tej gru­pie umoż­li­wia spoj­rze­nie na uza­leż­nie­nie z róż­nych per­spek­tyw, przy­spie­sza pro­ces zdro­wie­nia, wycho­dze­nia z nałogu, pozwala na lep­szy kon­takt z praw­dzi­wymi emo­cjami i potrzebami.

Adre­saci warsztatu :

Zaję­cia adre­so­wane są do osób uza­leż­nio­nych od sub­stan­cji, jedze­nia, kom­pu­tera, seksu oraz osób współ­uza­leż­nio­nych, które:
–chcą uwol­nić się od nałogu,
– popra­wić stan zdro­wia fizycz­nego i psychicznego.

Naj­bliż­sze ter­miny spotkań :

14, 21, 28 lutego ; 06, 13, 20, 27 marca ; 03, 10, 17, 24 kwiet­nia ; 08, 15, 22 maja

Godziny pracy :

18:15 – 20:30, wtorki

Tera­peuci :

Mał­go­rzata Kru­piń­ska ; Tomasz Jędras

Miej­sce spotkania :

ADITUS
War­szawa, ul. Mada­liń­skiego 67 /​2

Zgło­sze­nia :

elek­tro­nicz­nie (pro­szę podać tele­fon kon­tak­towy): 
malgorzata.krupinska [at] adi​tus​.pl
 lub 
tomasz.jedras [at] adi​tus​.pl oso­bi­ste zgło­sze­nie tele­fo­niczne:
Mał­go­rzata Kru­piń­ska 0–503 081 181 (po godzi­nie 20)
Tomasz Jędras 0–606 373 663

Warunki uczest­nic­twa:

  • Kon­sul­ta­cja indy­wi­du­alna przed roz­po­czę­ciem grupy u osób prowadzących
  • Sys­te­ma­tyczna psy­cho­te­ra­pia indywidualna
  • Goto­wość i chęć do wzię­cia udziału w coty­go­dnio­wych spo­tka­niach grupy terapeutycznej

Koszt :

50 zł za spotkanie,

Wpłaty :

gotówka
 

Odna­leźć sie­bie w życiu i fir­mie — praca tera­peu­tyczna metodą usta­wień sys­te­mo­wych Berta Hel­lin­gera ( wię­cej o meto­dzie)

Adre­saci warsztatu :

Warsz­tat jest adre­so­wany do osób, które:
– mają trud­no­ści w związ­kach,
– mają trud­no­ści w rela­cjach z dziećmi (także dzieci nad­po­bu­dliwe i chore),
– cho­rują soma­tycz­nie, cho­rują psy­chicz­nie,
– potrze­bują pomocy psychologicznej

Naj­bliż­sze terminy spotkań :

24 marca (sobota) ; 8,9 czerwca (pią­tek, sobota) 2012

Godziny pracy :

09:00 – 18:00

Tera­peuci :

Teresa Ossow­ska

Miej­sce spotkania :

ADITUS
War­szawa, ul. Mada­liń­skiego 67 /​2
 

Zgłoszenia :

elek­tro­nicz­nie aditus@​aditus.​pl (pro­szę podać tele­fon kon­tak­towy)
lub oso­bi­ste zgło­sze­nie tele­fo­niczne 0–608 52 99 68 (po godzi­nie 20)

Warunki uczest­nic­twa :

Osoby usta­wia­jące wła­sny sys­tem pro­simy o zorien­to­wa­nie się w histo­rii rodziny ( szcze­gólne losy w rodzi­nie, cho­roby, traumy, wcze­sne śmierci, wypadki, prze­sie­dle­nia), a także wcze­śniej­sze związki, nie zre­ali­zo­wane miło­ści, itp.

Koszt :

praca oso­bi­sta, usta­wie­nie wła­snego sys­temu : 350 zł,
usta­wie­nie fir­mowe : 450 zł
aktywny obserwator: 80 zł
dwoje obser­wa­to­rów (para, rodzice) : 150 zł

Wpłaty :

gotówką lub na konto:
Teresa Ossow­ska Ośro­dek Psy­cho­te­ra­pii
98 1240 6133 1111 0000 4806 8022

Dla osób usta­wia­ją­cych sys­tem obo­wią­zuje zaliczka 150 zł płatna 10 dni przed roz­po­czę­ciem warsztatu.

 

Praca tera­peu­tyczna metodą usta­wień sys­te­mo­wych Berta Hel­lin­gera ( wię­cej o meto­dzie)

Adre­saci warsztatu :

Warsz­tat jest adre­so­wany do osób, które:
– mają trud­no­ści w związ­kach,
– mają trud­no­ści w rela­cjach z dziećmi (także dzieci nad­po­bu­dliwe i chore),
– cho­rują soma­tycz­nie, cho­rują psy­chicz­nie,
– potrze­bują pomocy psychologicznej

Naj­bliż­sze ter­miny spotkań :

12 kwiet­nia; 5 lipca 2012

Godziny pracy :

15:00 – 20:00

Tera­peuci :

Teresa Ossow­ska

Miej­sce spotkania :

VEGA MEDICA Insty­tut Medy­cyny Holi­stycz­nej
War­szawa ul. Szym­czaka 5 (Kasprzaka róg Bema)
(dojazd na http://​www​.vega​me​dica​.pl/​k​o​n​t​a​k​t​-​i​-​d​o​j​a​zd/)

Zgło­sze­nia :

elek­tro­nicz­nie aditus@​aditus.​pl (pro­szę podać tele­fon kon­tak­towy)
lub oso­bi­ste zgło­sze­nie tele­fo­niczne 0–608 52 99 68 (po godzi­nie 20)

Warunki uczest­nic­twa :

Osoby usta­wia­jące wła­sny sys­tem pro­simy o zorien­to­wa­nie się w histo­rii rodziny ( szcze­gólne losy w rodzi­nie, cho­roby, traumy, wcze­sne śmierci, wypadki, prze­sie­dle­nia), a także wcze­śniej­sze związki, nie zre­ali­zo­wane miło­ści, itp.

Koszt :

praca oso­bi­sta, usta­wie­nie wła­snego sys­temu : 350 zł,
usta­wie­nie fir­mowe : 450 zł
aktywny obser­wa­tor: 50 zł
dwoje obser­wa­to­rów (para, rodzice) : 150 zł

Wpłaty :

gotówką lub na konto:
Teresa Ossow­ska Ośro­dek Psy­cho­te­ra­pii
98 1240 6133 1111 0000 4806 8022

Dla osób usta­wia­ją­cych sys­tem obo­wią­zuje zaliczka 150 zł płatna 10 dni przed roz­po­czę­ciem warsztatu.

 

Pro­mie­nio­wa­nie cieplne czło­wieka jako aspekt ota­cza­ją­cego go pola ener­ge­tycz­nego jest zna­ko­mi­tym narzę­dziem, które służy do uka­za­nia stanu ciała i psy­chiki.
Nowo­cze­sne urzą­dze­nia pomia­rowe pozwa­lają tak pre­cy­zyj­nie zmie­rzyć pro­mie­nio­wa­nie pod­czer­wone, że widocz­nym staje się zarówno „obraz” funk­cji har­mo­nij­nych ciała jak rów­nież ewen­tu­alne blo­kady, które w polu pro­mie­nio­wa­nia widać jako „zimne” lub „cie­płe” plamy. Pod­stawy naukowe stwo­rzono w bada­niach heidel­ber­skich w latach 1977–1989 w Insty­tu­cie Medy­cyny Spo­łecz­nej i Medy­cyny Pracy. Ponadto ist­nieje sze­reg publi­ka­cji opi­su­ją­cych ta metodę.

Metoda ta pozwala na:
- funk­cjo­nalną ocenę stanu orga­ni­zmu,
- trak­to­wa­nie czło­wieka jako całość,
- uchwy­ce­nie w cza­sie funk­cje poszcze­gól­nych sys­te­mów, które two­rzą tę całość oraz, w miarę moż­li­wo­ści, uję­cie ilo­ściowe,
– okre­śle­nie wewnętrz­nych zależ­no­ści tych systemów

Metoda polega na pomia­rze tem­pe­ra­tury w punk­tach okre­ślo­nych na skó­rze mier­ni­kiem wyko­rzy­stu­ją­cym pro­mie­nio­wa­nie pod­czer­wone . Ponie­waż konieczne jest okre­śle­nie nie tylko samych war­to­ści zmian , lecz także funk­cji, należy przed­sta­wić cały ten sys­tem w for­mie ampli­tudy. W podobny spo­sób przed­sta­wia się w medy­cy­nie ” stres”. To zna­czy: uru­cha­mia się jakiś bodziec, a następ­nie spraw­dza się war­to­ści tem­pe­ra­tury przed i po tym obcią­że­niu. Następ­nie otrzy­mane war­to­ści pomia­rów tem­pe­ra­tury i ich wza­jemne zależ­no­ści przed­sta­wia się w for­mie ana­lizy czyn­ni­ko­wej.
Sca­ner jest nie tylko narzę­dziem dla leka­rzy. Może być tez uży­wany przez psy­cho­lo­gów. W dotych­cza­so­wych bada­niach z udzia­łem psy­cho­lo­gów metoda spraw­dziła się i wygląda na bar­dzo obie­cu­jąca żeby nie powie­dzieć rewe­la­cyj­nie. Dzięki tej meto­dzie można szybko zwe­ry­fi­ko­wać gdzie jest praw­dziwa przy­czyna dole­gli­wo­ści psy­cho­so­ma­tycz­nych oraz kon­tro­lo­wać prze­bieg tera­pii. Metoda ta świet­nie dys­cy­pli­nuje tera­peutę i pacjenta, można z powo­dze­niem powie­dzieć, że sama w sobie jest ele­men­tem tera­pii.
Metoda ta dosko­nale odwzo­ro­wuje napię­cia emo­cjo­nalne czło­wieka, potrafi odróż­nić rodzaj stresu i jego siłę oddzia­ły­wa­nia. Pozwala to śledzić prace psy­cho­loga i co naj­waż­niej­sze doku­men­to­wać suk­cesy tera­peu­tyczne. Ana­liza bada­nia TRD pozwala skla­sy­fi­ko­wać pacjenta wg moż­li­wo­ści ener­ge­tycz­nych, rzu­tuje to w spo­sób bar­dzo istotny na dobór tera­pii psychologicznej.

Metoda sca­ne­ro­wa­nia poza­wala także na bły­ska­wiczną ocenę domi­na­cji jed­nej z pół­kul mózgo­wych Można posta­wić hipo­tezę, że więk­szość zabu­rzeń psy­chicz­nych jest wyni­kiem: zbyt małej akty­wa­cji lewej pół­kuli, lub nadak­tyw­no­ści pół­kuli pra­wej lub braku rów­no­wagi mie­dzy obiema pół­ku­lami Dys­funk­cje te są, więc efek­tem nie­wła­ści­wej regu­la­cji pracy mózgu na pozio­mie pół­kul, nie zaś zmian miej­sco­wych.. Zazna­czam jed­nak, że choć hipo­teza ta ma pokry­cie w fak­tach, to nie jest ona ogól­nie uzna­wana przez środo­wi­sko naukowe i wymaga dal­szych badań.

Skutki domi­na­cji aktyw­no­ści jed­nej z pół­kul ujaw­niają się już w wieku nie­mow­lę­cym. Ame­ry­kań­skie bada­nia poka­zały, że u nie­mow­ląt płacz­li­wych i nie­zno­śnych dużo bar­dziej aktywna była pół­kula prawa niż lewa. U spo­koj­nych, jak łatwo zgad­nąć, nie stwier­dzono domi­na­cji pra­wej pół­kuli. Zgod­nie z innymi bada­niami małe dzieci spra­wia­jące kło­poty wycho­waw­cze, kapry­śne i wiecz­nie nie­za­do­wo­lone wyra­stały na jed­nostki okre­ślane przez psy­cho­ana­lizę, jako neu­ro­tyczne. Łącząc te fakty, można powie­dzieć, że uwa­run­ko­wana bio­lo­giczne aktyw­ność pół­kul lub zabu­rze­nia regu­la­cja na sku­tek sil­nych prze­żyć matki w okre­sie ciąży w decy­duje o uspo­so­bie­niu dziecka. Są to oczy­wi­ście hipo­tezy, które opie­rają się o moje wła­sne doświad­cze­nia z zasto­so­wa­niem ana­lizy TRD. W więk­szo­ści prze­wle­kłych cho­rób mamy z reguły do czy­nie­nia z zabu­rze­niem syme­trii, co jest praw­do­po­dob­nie uwa­run­ko­wa­nie wpły­wem jed­nej z pół­kul mózgo­wych. Zgod­nie z wie­loma zna­nymi fak­tami z tej dzie­dziny można wysu­nąć atrak­cyjna hipo­tezę, że prze­wle­kła cho­roba jest efek­tem tłu­mie­nia wła­snych nega­tyw­nych przeżyć

Wnio­ski te wyni­kają z oso­bi­stych doświad­czeń na przy­kła­dzie ana­lizy 2000 przy­pad­ków. Celem pracy jest demon­stra­cja metody i kon­cep­cji psy­cho­lo­gicz­nych, które umoż­li­wiają ana­lizę. Nie wyklu­czam też prak­tycz­nego pokazu oraz demon­stra­cji poje­dyn­czych przy­pad­ków onko­lo­gicz­nych. Należy tez pod­kre­ślić, że czas bada­nia to 2 min. Oszczę­dza to znacz­nie czas poświe­cony na uło­że­nie stra­te­gii terapii.

Lek.med. Krzysz­tof J.Krupka
Spe­cja­li­sta reha­bi­li­ta­cji , neu­ro­lo­gii, cho­rób wewnętrznych

 

Warsz­tat jest oparty o metody wypra­co­wane w ciągu 4-​letniej współ­pracy auto­rów (psy­cho­loga kli­nicz­nego i leka­rza medycyny).

Wyko­rzy­sta­nie metod :
– ana­lizy psy­cho­ener­ge­tycz­nej ( wię­cej o meto­dzie)
– usta­wień sys­te­mo­wych ( wię­cej o meto­dzie)
w połą­cze­niu z meto­dami “sta­nów szczy­to­wych świa­do­mo­ści” oraz “voice dia­lo­gue”, daje uni­kalne moż­li­wo­ści połą­cze­nia podej­ścia medycz­nego i psychologicznego.

Uczest­nik zyskuje ogromne moż­li­wo­ści kie­ro­wa­nia wła­snym rozwojem.

Uczest­nicy warsz­tatu otrzy­mają ocenę:
– stop­nia rów­no­wagi poszcze­gól­nych obsza­rów ciała,
– kie­runku ener­ge­tycz­nego, w jakim kie­runku postę­puje ich roz­wój
(hipo­re­gu­la­cja, hiper­re­gu­la­cja, chaos lub rów­no­waga)
oraz
– będą mieli moż­li­wość doświad­cze­nia zmian w sfe­rze men­tal­nej, emo­cjo­nal­nej, fizycznej.

Każdy z uczest­ni­ków otrzyma zbiór oso­bi­stych zale­ceń jak podą­żać do rów­no­wagi oraz zale­ce­nia dietetyczne.

Każda z osób będzie mogła doświad­czyć jak jej nasta­wie­nie i emo­cje wpły­wają na zdro­wie i możliwości.

Adre­saci warsztatu :

Warsz­tat jest prze­zna­czony dla osób, które są zain­te­re­so­wane wła­snym wpły­wem na swoje zdro­wie, życie zawo­dowe i oso­bi­ste, mena­dże­rów, psy­cho­lo­gów, tera­peu­tów, leka­rzy i innych

Naj­bliż­sze ter­miny spotkań :

18, 19 maja 2012 (pią­tek, sobota )

Godziny pracy :

10:00 – 18:00

Pro­wa­dzący :

Teresa Ossow­ska
Krzysz­tof Janusz Krupka

Miej­sce spotkania :

ADITUS
War­szawa, ul. Mada­liń­skiego 67 /​2

Zgło­sze­nia :

elek­tro­nicz­nie aditus@​aditus.​pl (pro­szę podać tele­fon kon­tak­towy) .
lub oso­bi­ste zgło­sze­nie tele­fo­niczne 0–608 52 99 68 ,
odpo­wia­dam rów­nież na SMS-​y
Koszt : 650 zł — usta­wie­nie, bada­nie ter­mo­gra­ficzne
450 zł — PROMOCJA dla osób, które maja już bada­nie ter­mo­gra­ficzne
100 zł — dla obserwatorów

Wpłaty :

gotówką lub na konto:
Teresa Ossow­ska Ośro­dek Psy­cho­te­ra­pii
98 – 1240 6133 1111 – 0000 4806 8022
Obo­wią­zuje zaliczka 150 zł płatna 10 dni przed roz­po­czę­ciem warsztatu.
 

Odna­leźć sie­bie w życiu i fir­mie — praca tera­peu­tyczna metodą usta­wień sys­te­mo­wych Berta Hel­lin­gera ( wię­cej o meto­dzie)

Adre­saci warsztatu :

Warsz­tat jest adre­so­wany do osób, które:
– mają trud­no­ści w związ­kach,
– mają trud­no­ści w rela­cjach z dziećmi (także dzieci nad­po­bu­dliwe i chore),
– cho­rują soma­tycz­nie, cho­rują psy­chicz­nie,
– potrze­bują pomocy psychologicznej

Naj­bliż­sze ter­miny spotkań :

8, 9 czerwca 2012 (pią­tek, sobota)

Godziny pracy :

09:00 – 18:00

Tera­peuci :

Teresa Ossow­ska

Miej­sce spotkania :

ADITUS
War­szawa, ul. Mada­liń­skiego 67 /​2

Zgło­sze­nia :

elek­tro­nicz­nie aditus@​aditus.​pl (pro­szę podać tele­fon kon­tak­towy)
lub oso­bi­ste zgło­sze­nie tele­fo­niczne 0–608 52 99 68 (po godzi­nie 20)

Warunki uczest­nic­twa :

Osoby usta­wia­jące wła­sny sys­tem pro­simy o zorien­to­wa­nie się w histo­rii rodziny ( szcze­gólne losy w rodzi­nie, cho­roby, traumy, wcze­sne śmierci, wypadki, prze­sie­dle­nia), a także wcze­śniej­sze związki, nie zre­ali­zo­wane miło­ści, itp.

Koszt :

praca oso­bi­sta, usta­wie­nie wła­snego sys­temu : 350 zł,
usta­wie­nie fir­mowe : 450 zł
aktywny obser­wa­tor: 80 zł
dwoje obser­wa­to­rów (para, rodzice) : 150 zł

Wpłaty :

gotówką lub na konto:
Teresa Ossow­ska Ośro­dek Psy­cho­te­ra­pii
98 1240 6133 1111 0000 4806 8022

Dla osób usta­wia­ją­cych sys­tem obo­wią­zuje zaliczka 150 zł płatna 10 dni przed roz­po­czę­ciem warsztatu.

 

Cho­roba dziecka ma swoje źródło w jego sys­te­mie rodzin­nym i jed­no­cze­śnie w bar­dzo istotny spo­sób na cały ten sys­tem wpływa. Rodzice reagują szo­kiem, bólem, lękiem. Rodzina musi spro­stać licz­nym obo­wiąz­kom eko­no­micz­nym i orga­ni­za­cyj­nym. Nie­mniej, para­dok­sal­nie, cho­roba jest szansą na odczy­ta­nie nega­tyw­nych prze­ka­zów, które są prze­ka­zy­wane z poko­le­nia na poko­le­nie i zamianę ich w pozy­tywne war­to­ści duchowe oraz w zdro­wie.
Zgod­nie podej­ściem holi­stycz­nym zasad­ni­cze zja­wi­ska o decy­du­ją­cej sile dla rodziny i innych sys­te­mów zacho­dzą na pozio­mie ducho­wym i poprzez obszar men­talny i psy­cho­lo­giczny prze­no­szą się do ciała.
Ciało jest zmie­nia­jącą się struk­turą ener­gii, zanu­rzoną w obsza­rze psy­cho­lo­gicz­nym , men­tal­nym i ducho­wym. Metoda usta­wień sys­te­mo­wych pozwala dostrzec pro­cesy zacho­dzące głę­boko w pod­świa­do­mo­ści (Bert Hel­lin­ger mówi: duszy) rodziny, grupy, orga­ni­za­cji, więk­szej zbio­ro­wo­ści.
Pra­cu­jąc tą metodą możemy dostrzec dyna­miki powo­du­jące powsta­nie cho­roby i czę­sto ten wgląd spra­wia, że nie jeste­śmy wobec niej cał­kiem bezradni.

Bert Hel­lin­ger mówi:  ”Cho­roby mają coś wspól­nego z nie­po­rząd­kiem, cha­osem lub zamę­tem, nie tylko w ciele, lecz także w życiu, w rodzi­nie lub w duszy. Pra­cu­jąc z ciężko cho­rymi, nigdy jesz­cze nie widzia­łem, żeby w ich rodzi­nach wszystko było w porządku. Im cięż­sza cho­roba, tym cięż­sze są losy w rodzi­nie i tym więk­szy nie­po­rzą­dek. Dopro­wa­dze­nie do porządku tego, co nie­unik­nione, służy wyzdro­wie­niu. Zatem to jest uzdra­wia­nie przez porząd­ko­wa­nie .
W listo­pa­dzie 2006r. na semi­na­rium poświę­co­nym pracy z cho­rymi dziećmi powie­dział „Dziecko w cho­ro­bie lub zacho­wa­niu jest zwią­zane z jakąś wyklu­czoną osobą. Dziecko pomaga nam w kon­tak­cie z wyklu­czoną osobą.
–Co dziecko dźwiga za cie­bie? — pytam rodzica cho­rego dziecka.
Jeśli dziecko przej­muje coś za rodzi­ców i ktoś pró­buje pomóc , wyle­czyć je, rodzice wów­czas sprze­ci­wiają się uzdro­wie­niu. Nie­świa­do­mie czują ‚ że coś nagle do nich przy­cho­dzi co było prze­jęte przez dziecko. Dla­tego nie pra­cuję z dziećmi, bo dziecko przej­muje coś z sys­temu. Zawsze pra­cuję z sys­te­mem, z rodziną. Nie pra­cuję tylko z matką czy ojcem, bo oni też są uwi­kłani. Pro­blem zlo­ka­li­zo­wany jest gdzieś daleko wstecz. Dziecko zosta­wiam w spo­koju, dzięki czemu ono odczuje ulgę.”

Metoda usta­wień rodzin­nych Berta Hel­lin­gera zakłada, że wszy­scy człon­ko­wie sys­temu rodzin­nego są ze sobą zwią­zani ener­gią zaist­nia­łych w tym sys­te­mie zda­rzeń i uczuć.
Ten ścisły ener­ge­tyczny kon­takt spra­wia, że jed­nostka reaguje na sygnały braku porządku w sys­te­mie.
Poja­wiają się wów­czas uczu­cia i symp­tomy, któ­rych wła­ściwe miej­sce jest przy kimś innym, nie przy oso­bie, która je odczuwa. One same zawsze jed­nak są wła­ściwe, gdyż dają wska­zówki o tym, co w sys­te­mie jest pomi­nięte i sta­nowi źródło cier­pie­nia i choroby.

Rola więzi w rodzinie.

W gru­pie krew­nych naj­sil­niej­sza więź ist­nieję mię­dzy mał­żon­kami i poprzez swe speł­nie­nie w akcie poczę­cia dzieci jest ona w swo­ich skut­kach sil­niej­sza niż więź pomię­dzy rodzi­cami i dziećmi.
Dziecko jest naj­bar­dziej wraż­li­wym ele­men­tem pola rodziny, chło­nie jego atmos­ferę i ener­gię zda­rzeń. Jako naj­młod­sze i naj­słab­sze z całej siły dosto­so­wuje się do grupy pocho­dze­nia. Okre­ślamy to mia­nem pra­mi­ło­ści lub miło­ści pier­wot­nej. Dusza dziecka nie zezwala na nega­tywną ocenę rodzica. Więź sięga tak głę­boko że w tym ruchu pier­wotne miło­ści dziecko jest w sta­nie ofia­ro­wać swoje życie i zdro­wie, gdy wydaje mu się, że jest to konieczne.
Naj­więk­sze ener­ge­tyczne odzwier­cie­dle­nia ist­nieją w polu osób naj­bliż­szych, czyli są zwią­zane z tym, co wyda­rzało się dziecku, jego rodzeń­stwu, jego rodzi­com.
Naj­więk­szą wagę nato­miast mają wyda­rze­nia zwią­zane z tema­tem życia i śmierci, prze­pływu miło­ści oraz wszyst­kim, co w tym obsza­rze jest nie­prze­żyte, zatrzy­mane, zlek­ce­wa­żone, nie­do­pusz­czone do świa­do­mo­ści.
Wła­śnie więź powo­duje, że nikogo nie możemy wyklu­czyć. Kiedy w rodzi­nie wyklu­czamy kogoś, pogar­dzamy nim, jego losem, to wów­czas ktoś inny pod naci­skiem zmy­słu wyrów­na­nia naśla­duje los tej osoby.
Odle­głość cza­sowa i prze­strzenna mię­dzy tymi oso­bami nie gra roli.

Pogląd Franza Ruperta na powsta­nie psychozy.

Franz Rup­pert, pro­fe­sor psy­cho­lo­gii na Uni­wer­sy­te­cie Nauk Sto­so­wa­nych w Mona­chium, od 1994 roku zaj­muje się usta­wie­niami sys­te­mo­wymi jako ele­men­tem pracy z rodzi­nami pacjen­tów psy­cho­tycz­nych. Sta­wia on nastę­pu­jącą hipo­tezę na temat roz­woju obja­wów psy­cho­tycz­nych: „nie wie­rzę, że pod­stawą obja­wów psy­chozy są zabu­rze­nia mózgu, wadliwa postrze­gal­ność i prze­twa­rza­nie infor­ma­cji lub zabu­rze­nia roz­woju sek­su­al­nego czy agre­syw­nych popę­dów. Uwa­żam, że psy­choza roz­wija się w rodzi­nie pier­wot­nej, gdzie poszcze­gólni człon­ko­wie są ze sobą bli­sko powią­zani przez uczu­cia, oraz ze dzielą coś, co można nazwać ”wspólną duszą” .

Trau­ma­tyczne wyda­rze­nia powo­du­jące roz­pad rodziny pozo­sta­wiają jej człon­ków w sta­nie dez­orien­ta­cji umy­sło­wej, bez ulgi od uczuć nie­po­koju wstydu.
Im bar­dziej te uczu­cia są wypie­rane, tym bar­dziej się utrwa­lają. Dusze dzieci i wnu­ków są podatne na nie­roz­wią­zane traumy ich rodzi­ców i dziad­ków, jak też na ich stłu­mione uczu­cia i myśli.
Dzieci i wnuki biorą je do wła­snej psy­chiki. Myśli i uczu­cia, któ­rych rodzice nie byli w sta­nie zin­te­gro­wać, są uwew­nętrz­nione przez dzieci i wnuki, są odbie­rane w ich duszach jako wła­sne i z cza­sem pomie­szane z wła­snym doświadczeniem.

Wg teo­rii traumy możemy uwa­żać psy­chozę za erup­cję stłu­mio­nych wspo­mnień wyda­rzeń trau­ma­tycz­nych, które miały miej­sce w sys­te­mie rodzin­nym.
Są one jak kosz­marne sny. Nie drę­czą tych ‚któ­rzy są z nimi zwią­zani bez­po­śred­nio, ale raczej tych ‚któ­rzy nad­cho­dzą w póź­niej­szych gene­ra­cjach, a któ­rych sys­temy obrony psy­cho­lo­gicz­nej są mniej odporne, tak że stłu­mione wspo­mnie­nia mogą wedrzeć się do ich psy­chiki.
Z reguły całe rodzeń­stwo pozo­staje pod wpły­wem tajem­nicy rodzin­nej. Czę­sto nie­sie ono ogromny cię­żar i pre­zen­tuje objawy cho­rób psy­cho­so­ma­tycz­nych.
Kiedy pacjent psy­cho­tyczny ozdro­wieje, ist­nieje nie­bez­pie­czeń­stwo, że jedno z rodzeń­stwa może prze­jąć rolę przy­nie­sie­nia na świa­tło dzienne dez­orien­ta­cji, nie­spra­wie­dli­wo­ści, winy lub wstydu w duszy rodziny. Stąd też istotne jest, by zająć się nie tylko nosi­cie­lem obja­wów , ale także całym sys­te­mem rodzin­nym.
Czę­sto pierw­sze dziecko nie­sie w duszy ode­rwane ener­gie pomie­sza­nych uczuć sys­temu. W przy­padku, kiedy pierw­sze dziecko jest z tych uczuć uwol­nione, bo jest na przy­kład płci ‚która unie­moż­li­wia prze­nie­sie­nie traumy pier­wot­nej, wtedy dru­gie lub trze­cie dziecko jest w nie­bez­pie­czeń­stwie roz­wi­nię­cia psy­chozy i unie­sie­nia w swo­jej duszy cię­żaru dezorientacji.”

Uwa­żam, że myśle­nie Franza Rup­perta odno­śnie psy­chozy można zasad­ni­czo odnieść do innych cho­rób psy­chicz­nych i soma­tycz­nych.
Kiedy w prak­tyce odwo­łuję się do tego spo­sobu myśle­nia, nazy­wam go mode­lem „reflektora”.

1. Wyda­rze­nia zagra­ża­jące kon­ty­nu­acji rodziny 2. Dzieci tłu­mią myśli i uczu­cia zwią­zane z tymi wyda­rze­niami w celu ochrony i prze­trwa­nia rodziny. W ten spo­sób wyda­rze­nia trau­ma­tyczne są spo­wite we mgle, a w całym sys­te­mie poja­wia się nie­okre­ślony lęk 3. Wnuki odczu­wają tajem­nicę rodzinną w postaci ode­rwa­nych myśli i uczuć. Ta gene­ra­cja nie ma poczu­cia, że w rodzi­nie ist­nieją wyda­rze­nia, o któ­rych nie wolno myśleć lub mówić. Kiedy tajem­nica utrzy­my­wana w ukry­ciu przez gene­ra­cje zostaje w końcu ujaw­niona, psy­cho­tyczny pacjent może w końcu
Uwol­nić się od doznań, halucynacji.

Cho­roby somatyczne.

W przy­padku zabu­rzeń soma­tycz­nych infor­ma­cja o zda­rze­niu zawarta jest w ciele.

1.Dziecko soma­ty­zuje to, czego nie może lub nie umie wyra­zić, a co zda­rzyło się w jego indy­wi­du­al­nym życiu.
Poprzez objaw mówi, że:
– jest w sytu­acji dys­kom­fortu, braku kon­taktu z rodzi­cami (cza­sami tylko na nie­świa­do­mym poziomie,tak jak w przy­padku rodzi­ców nado­pie­kuń­czych)
– dźwiga cię­żar kon­fliktu (jaw­nego lub ukry­tego) rodzi­ców,
– jest nad­uży­wane fizycz­nie lub sek­su­al­nie,
– jest w sytu­acji prze­cią­że­nia.
2.Choroba soma­tyczna może też ozna­czać, że dziecko w postaci symp­tomu dźwiga wspo­mnie­nia trau­ma­tycz­nego wyda­rze­nia z rodziny ojca lub matki.

Zatem tera­pia, która ma mu pomóc, musi włą­czać jego rodzi­ców i wszyst­kich tych, któ­rzy mogą nazwać dez­orien­tu­jące wyda­rze­nia w sys­te­mie rodziny.
Rodzice i pozo­stałe osoby mogą świa­do­mie i nie­świa­do­mie opie­rać się ujaw­nie­niu tajem­nicy, nie chcąc naru­szać deli­kat­nej wewnętrz­nej rów­no­wagi sys­temu.
Jest to, po ludzku mówiąc, cał­ko­wi­cie zro­zu­miałe, jed­no­cze­śnie ta obawa musi być przez rodzi­ców prze­kro­czona.
Wyja­śnie­nia i lecze­nie o cha­rak­te­rze psy­chia­trycz­nym lub medycz­nym, któ­rym są pod­da­wane ich dzieci, z reguły nie pod­wa­żają tych ochron­nych zaprze­czeń i rodzice uznają je za „bez­pieczne”.
Ci rodzice, któ­rzy pra­gnąc uła­twić dziecku wyj­ście z uwi­kła­nia podej­mują trud i ryzyko usta­wień rodzin­nych, są więc szcze­gól­nie godni podziwu

Metoda usta­wień sys­te­mo­wych jako spo­sób porząd­ko­wa­nia systemu.

Rodzice cho­rego dziecka mogą „usta­wiać sys­tem z uwagi na potrzeby cho­rego dziecka. Metoda usta­wień sys­te­mo­wych pro­wa­dzi krok po kroku w kie­runku takiej rów­no­wagi w sys­te­mie, w któ­rej sta­bi­li­zu­jąca funk­cja objawu nie jest już potrzebna.
Usta­wie­nie pozwala zoba­czyć jak włą­cze­nie osób wyklu­czo­nych, uzna­nie wypar­tych zda­rzeń oraz wyra­że­nie towa­rzy­szą­cych im emo­cji pro­wa­dzi do doj­rze­wa­nia i upo­rząd­ko­wa­nia rodziny (sys­temu) co pozwala rodzi­com stać się rodzi­cami a dzie­ciom” stać się tylko dziećmi”.
Wów­czas dzieci prze­stają peł­nić role, które do nich nie należą:
–nie pośred­ni­czą mię­dzy rodzi­cami
–nie zastę­pują rodzi­com part­ne­rów
–nie zastę­pują rodzi­com ich rodzi­ców
–nie odwra­cają uwagi od głęb­szych pro­ble­mów rodziny przez to,że wciąż stwa­rzają trudne sytu­acje swoim zacho­wa­niem.
Ger­hard Wal­per na semi­na­rium w War­sza­wie w listo­pa­dzie 2007 roku powie­dział: ”Cho­roba to nic oso­bi­stego zazwy­czaj. Cho­roba zaj­muje miej­sce w rodzi­nie, w kon­kret­nych wyda­rze­niach i z tymi wyda­rze­niami ma nas połą­czyć.
Ta cho­roba nas pochyla, pro­wa­dzi nas. W osta­tecz­no­ści pochło­nie nas miłość, która chce nas połą­czyć z tym wyda­rze­niem.
Cho­roba jest pre­zen­tem poda­ro­wa­nym z miło­ści, a ta miłość jest potężna.

Praca usta­wie­niowa pro­wa­dzi nas do tego momentu w histo­rii rodziny na, który mamy spoj­rzeć. Mamy to wyda­rze­nie i osoby w nim uczest­ni­czące zoba­czyć, usza­no­wać i oto­czyć miło­ścią.
Nie możemy się cho­roby pozbyć, gdyż zawsze ‘patrzy ona na to co wła­ściwe.
Uzna­nie „prze­sła­nia „cho­roby, upo­rząd­ko­wa­nie sys­temu stwa­rza czę­sto odpo­wied­nie warunki do tego, aby cho­roba mogła zła­god­nieć albo minąć.

Opra­co­wała Teresa Ossowska

 

Metoda ta pozwala dostrzec zja­wi­ska dzie­jące się głę­boko w pod­świa­do­mo­ści (Hel­lin­ger powie­działby w “duszy”) rodziny grupy, orga­ni­za­cji lub więk­szej zbio­ro­wo­ści.
W trak­cie usta­wie­nia tera­peuta patrzy co w danym momen­cie może w sys­te­mie upo­rząd­ko­wać. Patrzy jaki ruch w stronę har­mo­nii w sys­te­mie moż­liwy jest aktu­al­nie do uczy­nie­nia. Tera­peuta stara się nie kre­ować rze­czy­wi­sto­ści, lecz jedy­nie porząd­ko­wać ją w danym momen­cie, aby stru­mień życia i miło­ści mógł łatwiej pły­nąć w danej rodzi­nie.
Pro­wa­dzący ściśle współ­pra­cuje z klien­tem w trak­cie usta­wie­nia i prze­rywa usta­wie­nia wów­czas, gdy klient nie jest gotów pra­co­wać dalej.

Metoda usta­wień sys­te­mo­wych nie zastę­puje innych metod psy­cho­te­ra­pii. W ścisłym zna­cze­niu nie jest formą psy­cho­te­ra­pii, gdyż w typo­wej psy­cho­te­ra­pii korze­nie pro­blemu mogą zostać zna­le­zione w trud­nych doświad­cze­niach z dzie­ciń­stwa lub innych trau­ma­tycz­nych wyda­rze­niach, a następ­nie uświa­do­mione, zro­zu­miane i przewartościowanie.

Praca sys­te­mowa to dzia­ła­nie obej­mu­jące histo­rie całych rodzin i wyda­rze­nia które bywają ledwo dostrze­gane przez jed­nostkę, zda­rze­nia — sekrety, które w jakiś spo­sób wciąż wpły­wają na jakość życia i doko­ny­wane wybory.

Metoda usta­wień sys­te­mo­wych może być samo­dzielną metodą pracy albo wska­zówką dla pro­cesu psy­cho­te­ra­pii. Są osoby, które potrze­bują pracy wglą­do­wej, tera­pii indy­wi­du­al­nej, inte­gru­ją­cej oso­bo­wość, są osoby, które potrze­bują kon­taktu z wła­snym ciałem.

Pod­sta­wowe zasady okre­śla­jące funk­cjo­no­wa­nie rodziny.

I. Kto należy do sys­temu (grupy krewnych)?

1. dziecko i jego rodzeń­stwo.
2. rodzice i rodzeń­stwo rodzi­ców.
3. dziad­ko­wie.
4. cza­sem jesz­cze któ­reś z pra­dziad­ków.
5. wszy­scy ci, którzy:

  • ustą­pili miej­sca żyją­cym aktu­al­nie np. pierw­sza żona ojca.
  • wszy­scy ci, z któ­rych nie­szczę­ścia, odej­ścia lub śmierci inni w rodzi­nie czer­pali korzy­ści np. wła­ści­ciel firmy, który sprze­dał ją rodzi­nie po korzyst­nych warun­kach z powodu śmierci dziecka.
  • ci, któ­rzy są połą­czeni z rodziną przez śmierć np. towa­rzy­sze broni ojca

Więź.

Mie­dzy człon­kami grupy krew­nych (sys­temu) ist­nieje spe­cjalna wieź. Naj­sil­niej­sza wieź ist­nieje mię­dzy rodzi­cami. Przez speł­nie­nie miło­ści powstaje rze­czy­wi­sta wieź mie­dzy kobietą i męż­czy­zną, która w skut­kach jest sil­niej­sza niż mię­dzy dziećmi i rodzi­cami.
Dziecko bez pyta­nia, z całej siły i z cała kon­se­kwen­cją dosto­so­wuje się do grupy pocho­dze­nia. Można to nazwać miło­ścią pier­wotną lub pra­mi­ło­ścią. Dusza dziecka nie zezwala na nega­tywną ocenę rodzi­ców.” Dopiero, gdy to zoba­czy­łem uświa­do­mi­łem sobie bez­miar tej miło­ści.” –mówi Bert Hel­lin­ger
Wieź sięga tak głę­boko, że dziecko jest gotowe ofia­ro­wać swoje życie i zdro­wie, gdy to jest konieczne. Więź powo­duje, że zdrowi połą­czeni są z cho­rymi, syci i zado­wo­leni z wykluczonymi.

II. Zasady porządku w systemie.

Porzą­dek ma pierw­szeń­stwo przed miło­ścią, a miłość może się roz­wi­jać tylko w ramach porządku.
Pier­wotny porzą­dek w sys­te­mie kie­ruje się następ­stwem cza­so­wej przy­na­leż­no­ści do sys­temu.
Kto był pierw­szy w sys­te­mie, ma pierw­szeń­stwo przed tymi, co przy­szli póź­niej.
Zwią­zek pary ma pierw­szeń­stwo przed byciem rodzi­cami.
Pier­wo­rodne dziecko ma pierw­szeń­stwo przed naro­dzo­nymi póź­niej. Ma ono wyż­sze miej­sce w hie­rar­chii, wyż­szą rangę w sys­te­mie, ale jest równe, co do wartości.

Rela­cje mię­dzy podsystemami.

Wcze­śniejsi part­ne­rzy należą do sys­temu.
Nowy sys­tem ma pierw­szeń­stwo przed sta­rym.
Uro­dze­nie dziecka z part­ne­rem spoza związku powo­duje, że two­rzy się nowy pod­sys­tem.
Spo­śród róż­nych pod­sys­te­mów pod­sys­tem z dziec­kiem nowo­na­ro­dzo­nym ma szcze­gólne miej­sce.
Nowy sys­tem powstaje, gdy nowa gene­ra­cje żeni się.

III. Wyrów­na­nie w systemie

Wieź w sys­te­mie powo­duje, że nikogo nie można z tego sys­temu wyklu­czyć. Tak, więc kiedy kogoś w rodzi­nie nie chcemy uznać, nie sza­nu­jemy go, odma­wiamy mu uzna­nia naszej winy, nie uzna­jemy jego losu, to wów­czas sys­tem wybiera kogoś, aby pod naci­skiem zmy­słu wyrów­na­nia, naśla­do­wał tę osobę iden­ty­fi­ku­jąc się z nim.
Iden­ty­fi­ka­cja to sytu­acja, kiedy ktoś nie­świa­do­mie nie­sie los innej osoby. Gdy ktoś jest ziden­ty­fi­ko­wany z kil­koma oso­bami może popaść w obłęd. Zja­wi­sko iden­ty­fi­ka­cji jest nie uświa­do­mione. Czę­sto w ogóle możemy nie znać osoby, z którą jeste­śmy ziden­ty­fi­ko­wani. Odle­głość cza­sowa i prze­strzenna i cza­sowa mię­dzy tymi oso­bami nie gra roli.
Sumie­nie grupy, które decy­duje o tej iden­ty­fi­ka­cji nie jest odczu­walne. Naj­szyb­ciej można poznać je po cier­pie­niu, które wynika z jego igno­ro­wa­nia.
Sumie­nie grupy, rodu okre­śla, co należy czy­nić( jakich zasad prze­strze­gać), aby przy­na­le­żeć oraz jakie zacho­wa­nia powo­dują, że już nie nale­żymy do sys­temu.
Nie­świa­domą formą wyrów­na­nia jest:
1. Podą­ża­nie za kimś z rodziny w cho­robę, śmierć, trudny los
2. Pój­ście za kimś w cho­robę, śmierć, trudny los w zastęp­stwie kogoś innego
“Lepiej ja niż ty kochany tato, mężu, żono” (tu cho­dzi o zacho­wa­nie rodziny a wiec utrzy­ma­nie star­szych przy życiu.)
3. Pokuta za oso­bi­sty czyn lub czyn kogoś z sys­temu.
Dzięki poku­cie, gdy zwra­camy się prze­ciwko sobie, uni­kamy kon­se­kwen­cji poczu­cia winy, kon­fron­ta­cji z tymi, któ­rych skrzyw­dzi­li­śmy.
Winę zależy uznać i wyrównać.

Jak prze­biega ustawienie

Usta­wie­nia wyko­nuje się w gru­pach pod kie­run­kiem tera­peuty. Po krót­kiej roz­mo­wie wstęp­nej z klien­tem tera­peuta ustala, któ­rzy człon­ko­wie rodziny będą potrzebni do usta­wie­nia danej kon­ste­la­cji. Dla wska­za­nych człon­ków rodziny klient wybiera repre­zen­tan­tów spo­śród pozo­sta­łych uczest­ni­ków warsz­tatu. Zapra­sza wybrane osoby by repre­zen­to­wały na przy­kład jego ojca, matkę, sio­strę, braci., wybiera także swo­jego repre­zen­tanta Następ­nie two­rzy kon­ste­la­cję rodzinną, po kolei, bez słowa wybiera w sali miej­sce dla każ­dego repre­zen­tanta.
Gdy repre­zen­tanci stają na swoim miej­scu, zaczy­nają odczu­wać wyraźne i kon­kretne wra­że­nia., uczu­cia. Pod­czas usta­wie­nia tera­peuta obser­wuje języka ciała i reak­cje poszcze­gól­nych repre­zen­tan­tów, aby zro­zu­mieć dyna­mikę dzia­ła­jącą w rodzi­nie. Kiedy struk­tura wydaje się już jasna, tera­peuta szuka rów­no­wa­żą­cych i uzdra­wia­ją­cych posu­nięć tak, aby zna­leźć alter­na­tywę dla ujaw­nio­nych, destruk­cyj­nych uwi­kłań. Może prze­sta­wić nie­któ­rych repre­zen­tan­tów w inne miej­sce i przy­glą­dać się ich reak­cjom na taką inter­wen­cję. Pro­ces szu­ka­nia roz­wią­za­nia może zająć kilka minut lub ponad godzinę.
Pod koniec usta­wie­nia klient może zostać popro­szony, by sam sta­nął na swoim miej­scu i zmie­nił swo­jego repre­zen­tanta. Prze­waż­nie jed­nak wystar­cza, że klient jest świad­kiem usta­wie­nia i obser­wuje jak har­mo­nia poja­wia się w miej­scu sta­rych uwi­kłań i niejasności.

Czym jest roz­wią­za­nie w usta­wie­niach systemowych ?

Kiedy w kon­ste­la­cji udaje się zna­leźć roz­wią­za­nie — co nie zawsze się przy­da­rza, klient staje na swoim miej­scu i pozwala, aby usta­wie­nie zadzia­łało na niego jako uzdra­wia­jący obraz.
“Nosi­łeś w sobie jakiś obraz rodziny, który był chory, takim go też przed­tem usta­wi­łeś. Teraz usta­wi­łem porzą­dek i masz szanse, jeśli chcesz z niej sko­rzy­stać, wchło­nąć w sie­bie ten nowy obraz i pozba­wić siły ten stary za pomocą nowego. Wtedy sta­jesz się nowym czło­wie­kiem cho­ciaż nikt się nie zmie­nił i sytu­acja się nie zmie­niła. Ty jesteś inny, ponie­waż nosisz w sobie obraz porządku”.
Bert Hellinger

Wgląd w uzdra­wia­jący obraz nie sta­nowi jesz­cze speł­nie­nia. To musi się wyda­rzyć w praw­dzi­wym życiu klienta. Roz­wią­za­nie ozna­cza rów­nież uwol­nie­nie się od tra­gicz­nych skut­ków uwi­kłań. Przy­ję­cie do sys­temu, oka­za­nie sza­cunku i miło­ści, dokoń­cze­nie nie domknię­tych spraw sta­nowi formę wyrów­na­nia. Zja­wi­ska te zacho­dzą rów­nież na pozio­mie ener­ge­tycz­nym. Wtedy w rodzi­nie nie ma już koniecz­no­ści powta­rza­nia trud­nego losu. Pro­ces uzdra­wia­nia doko­nuje się głę­boko w nie­świa­do­mo­ści klienta, w jego duszy. Wów­czas pro­blem, trud­ność, cho­roba może znik­nąć od razu lub za jakiś czas.
Praca z rodzinną kon­ste­la­cją to zda­rze­nie jed­no­ra­zowe, nie robi się jej co tydzień jak w przy­padku sesji tera­peu­tycz­nych. Można ocze­ki­wać nawet rok na efekty usta­wie­nia.
Wielu uczest­ni­ków zajęć zauważa korzystne zmiany zacho­dzące nie tylko w odnie­sie­niu do ich osoby, ale rów­nież innych człon­ków rodziny.

opra­co­wała Teresa Ossowska

 

Voice Dia­lo­gue — metoda wewnętrz­nego rozwoju.

Kon­cep­cja „Voice Dia­lo­gue” zakłada ist­nie­nie w każ­dym z nas rodziny podo­so­bo­wo­ści zwa­nych ener­giami lub odgry­wa­nymi przez nas rolami. Zatem skła­damy się z wielu „ja”. Owe „ja” są okre­ślone w różny spo­sób. przez różne podej­ścia.. Znane są jako wie­lość „ja”, albo „ja” cząst­kowe, kom­pleksy i wie­lo­ra­kie oso­bo­wo­ści, ostat­nio zaś jako wzorce ener­gii.
Kon­cep­cja mówiąca, że skła­damy się z róż­nych „ja” jest cza­sem trudna do poję­cia. Nie­które osoby sprze­ci­wiają się temu pomy­słowi, twier­dząc, że pro­wa­dzi on do roz­człon­ko­wa­nia oso­bo­wo­ści. Auto­rzy oma­wia­nej kon­cep­cji sądzą jed­nak, że oso­bo­wość jest ze swej natury roz­człon­ko­wana, naszym zada­niem zaś jest uświa­do­mie­nie sobie tego roz­bi­cia czyli wie­lo­ści „ja”, tak aby­śmy mogli doko­ny­wać uza­sad­nio­nych wybo­rów w życiu.

Sprzeczne uczu­cia poja­wiają się w każ­dym z nas w nie­któ­rych momen­tach . Im więk­sza stawka, tym więk­sze praw­do­po­do­bień­stwo, że w danej sytu­acji doznamy jed­no­cze­śnie róż­no­rod­nych uczuć. Roz­ważmy tu przy­pa­dek kobiety, któ­rej dziecko opusz­cza dom rodzinny. Z jed­nej strony doświad­cza ona ulgi: „Cie­szę się ‚że będę miała wresz­cie cały dom dla sie­bie”. Z dru­giej strony towa­rzy­szy jej poczu­cie straty: „ Nie , nie chcę żeby się wypro­wa­dzała! Chcia­ła­bym żeby została ze mną i zawsze mi towa­rzy­szyła”. Weźmy też przy­kład męż­czy­zny, który awan­so­wał na wyso­kie sta­no­wi­sko kie­row­ni­cze. Oczy­wi­ste jest, że jedna jego część jest nie­zmier­nie ura­do­wana i nie może się docze­kać nowej posady, która przyda m mu auto­ry­tetu, dostar­czy pod­niety i nowych wyzwań. Jed­nakże inna jego część boleje nad utratą ukła­dów kole­żeń­skich, z którą wzrost rangi jest nie­uchron­nie związany.

Jak roz­wi­jają się owe „ja”? Nowo naro­dzone dziecko jest nie­po­wta­rzalną istota ludzką, przy­cho­dzącą na świat z wła­snym wzor­cem gene­tycz­nych uwa­run­ko­wań kształ­tu­ją­cych jego fizjo­lo­gię ( i nie­które zacho­wa­nia) oraz ze spe­cy­ficz­nym spo­so­bem ist­nie­nia, wła­ści­wym temu wła­śnie nie­mow­lę­ciu. Ten z niczym nie­po­rów­ny­walny spo­sób ist­nie­nia nazy­wamy psy­chicz­nym odci­skiem palca. Każda kobieta, która ma wię­cej niż jedno dziecko, przy­zna, że każde z nich jest zupeł­nie różne, nawet będąc jesz­cze w jej łonie. Po naro­dzi­nach zaś ta róż­nica staje się jesz­cze bar­dziej widoczna. Nowo­ro­dek jest bez­bronny i bez­radny, cał­ko­wi­cie zależny od świata doro­słych. Jed­nakże zgod­nie ze swoim pod­sta­wo­wym, jemu tylko wła­ści­wym psy­chicz­nym odci­skiem palca ma zdol­ność wytwo­rze­nia nie­skoń­czo­nego sze­regu wzor­ców ener­gii bądź „ja” , któ­rych suma skła­dać się będzie na jego indy­wi­du­alną oso­bo­wość. Ten moment życia to począ­tek budowy pan­ce­rza chro­nią­cego naszą bez­rad­ność, a także roz­woju osobowości.

Nie­mowlę uczy się, że musi w jakimś zakre­sie kon­tro­lo­wać swoje oto­cze­nie, by unik­nąć sytu­acji dla niego nie­przy­jem­nych. Roz­wój tej wła­śnie kon­troli jest jed­no­znaczny z roz­wo­jem oso­bo­wo­ści. Oso­bo­wość roz­wija się jako spo­sób radze­nia sobie z wła­sna bez­rad­no­ścią. Im sil­niej­sza jest ta roz­wi­ja­jąca się oso­bo­wość tym bar­dziej dziecko oddala się od bez­rad­no­ści., od swo­jego psy­chicz­nego odci­sku palca. Traci kon­takt ze swoim nie­po­wta­rzal­nym spo­so­bem ist­nie­nia, w miarę jak uczy się być silne. Jak działa ten pro­ces? W jaki spo­sób dziecko uczy się siły? Zauważa np. że jego matka jest szczę­śliwa gdy ono się uśmie­cha. Nawet jeżeli dziecko chęt­nie się uśmie­cha, wkrótce świa­do­mość, że uśmie­cha­nie się przy­nosi okre­ślone kon­se­kwen­cje, zastąpi praw­dziwą radość.

W nie­któ­rych przy­pad­kach dziecko może usi­ło­wać do pew­nego stop­nia zapa­no­wać nad świa­tem, ucie­ka­jąc w fan­ta­zję. Marze­nia mogą się wtedy stać naj­istot­niej­szym czyn­ni­kiem kształ­tu­ją­cym osobowość.

W naszym pro­ce­sie roz­wo­jo­wym jeste­śmy nagra­dzani za pewne zacho­wa­nia , a za inne karani. W ten spo­sób pewne ”ja” są wzmac­niane, inne zaś osła­biane. Wycią­gamy z tego wnio­ski i zgod­nie z nimi roz­wi­jamy swoją oso­bo­wość. Aż dziw bie­rze ‚że oso­bo­wość jest tak naprawdę sys­te­mem podo­so­bo­wo­ści., który wyma­zuje nasz psy­chiczny odcisk palca, rów­no­cze­śnie zapew­nia­jąc nam kontrolę.

W rze­czy­wi­sto­ści jed­nym z naj­wcze­śniej roz­wi­ja­ją­cym się aspek­tem oso­bo­wo­ści jest „ja” ‚które nas strzeże. Działa ono jak oso­bi­sty ochro­niarz, nie­ustan­nie wypa­tru­jąc zagro­żeń cza­ją­cych się wokół nas. i usta­la­jąc naj­lep­szy spo­sób obrony przed nimi. Jest ono wcie­le­niem naka­zów rodzi­ciel­skich i spo­łecz­nych i w dużym stop­niu kon­tro­luje nasze zacho­wa­nia poprzez wykształ­ce­nie kodeksu zasad , które w jego poczu­ciu zapew­nią nam bez­pie­czeń­stwo i akcep­ta­cję innych. decy­duje ono o stop­niu naszej emo­cjo­nal­no­ści ‚upew­nia­jąc się ‚że nie postę­pu­jemy w spo­sób bez­myślny ani kom­pro­mi­tu­jący.. Owo „ja” nazy­wamy Obrońcą –Kon­tro­le­rem. Jest on pod­sta­wo­wym wzor­cem ener­gii dzia­ła­ją­cym wśród wielu innych „ja” Więk­szość ludzi uży­wa­jąc słowa „ja: mówi tak naprawdę o swoim Obrońcy– Kon­tro­le­rze. Na ogół to wła­śnie ener­gia Obrońcy –Kon­tro­lera jest czyn­ni­kiem spraw­czym oso­bo­wo­ści. Jest tym co wielu ludzi uważa za ego.

Widzimy jak w miarę roz­woju oso­bo­wo­ści różne wzorce ener­gii służą nam czy­niąc życie bar­dziej uda­nym. Pro­blem polega na tym ‚ze stop­niowo zaczy­namy tra­cić kon­takt ze swoim psy­chicz­nym odci­skiem palca. Jest to bar­dzo smutny obrót sprawy, bio­rąc pod uwagę, że strata ta dotyka całego sys­temu związ­ków. Jeżeli nie mamy kon­taktu z cechami skła­da­ją­cymi się na nie­po­wta­rzalny psy­chiczny odcisk palca, to naj­głęb­sze i naj­bar­dziej bez­bronne „ja” nie są tymi , które biorą udział w związ­kach. Zamiast nich do głosu docho­dzi grupa podo­so­bo­wo­ści nad­zo­ro­wa­nych przez Obrońcę Kon­tro­lera i to wła­śnie ta grupa decy­duje o naszych uczu­ciach i zacho­wa­niach Dla­tego zawsze żywimy pewna obawę ‚że gdyby ktoś wie­dział, jacy w rze­czy­wi­sto­ści jeste­śmy, porzu­ciłby nas (cho­ciaż sami nie wiemy, jaka tak naprawdę jest ta tajem­ni­cza „praw­dziwa „ osoba ).To poka­zuje, jak istotna jest zna­jo­mość ist­nie­ją­cych wewnątrz nas podo­so­bo­wo­ści. Brak zro­zu­mie­nia sytu­uje nas bowiem w pozy­cji obser­wa­tora, zepchnię­tego na tylne sie­dze­nie lub co gor­sza, scho­wa­nego w bagaż­niku, pod­czas gdy różne podo­so­bo­wo­ści pro­wa­dzą samo­chód naszej psy­chiki. Jest rze­czą nie­zmier­nej wagi dowie­dzieć się jakie to podo­so­bo­wo­sci i w jaki spo­sób funk­cjo­nują Taka odkryw­cza podróż jest ewo­lu­cją świa­do­mo­ści. Może się wydać dziwne, że nasz samo­chód pro­wa­dzą różne „ja”, każde wal­cząc o swoją kolej.. Na ogół zosta­jemy tak dobrze uwa­run­ko­wani, że do momentu osią­gnię­cia doro­sło­ści tra­cimy cał­ko­wi­cie kon­takt z psy­chicz­nym odci­skiem palca, z naszym praw­dzi­wym ist­nie­niem. Jak już wcze­śniej suge­ro­wano , nie wiemy, kim jeste­śmy i co czu­jemy. Nasze lwy i tygrysy od dawna leżą pogrze­bane i mamy szansę je dostrzec jedy­nie przy oka­zji przy­pad­ko­wych potknięć. Możemy na przy­kład wpa­dać w furię, nawet nie wie­dząc dla­czego. O takich wybu­chach łatwo się zapo­mina, mówiąc : „ To nie ja mia­łem ochotę kogoś zabić, po pro­stu coś mnie napadło”.

Nasze lwy i tygrysy czę­sto poja­wiają się gdy pijemy alko­hol, w któ­rym nad­zór naszego Obrońcy= Kon­tro­lera się roz­pusz­cza Na przy­kład cichy ‚opa­no­wany męż­czy­zna wpa­da­jąc we wście­kłość lży swoją żonę, kiedy tylko zda­rza mu się upić .Kiedy jest trzeźwy trudno mu uwie­rzyć, że tak się zachowuje.

O natu­rze świadomości

Usi­łu­jąc sfor­mu­ło­wać defi­ni­cję świa­do­mo­ści, roz­po­czy­namy od zało­że­nia, że świa­do­mość nie jest jed­nostką , lecz jest pro­ce­sem. Zatem to co chcemy zde­fi­nio­wać, to nie tylko świa­do­mość sama w sobie, ile jej roz­wój, ewo­lu­cja świa­do­mo­ści. Co prawda uży­wamy okres lenia „świa­do­mość”, lecz nie odno­simy się do sta­tycz­nego ist­nie­nia. Naszym zda­niem ludzie nie stają się świa­domi – nie jest to stan, który można osią­gnąć. Świa­do­mość jest pro­ce­sem, który trzeba prze­żyć –pro­ce­sem ewo­lu­cyj­nym, który stale się zmie­nia z momentu na moment

Uświa­do­mie­nie

Uświa­do­mie­nie to zdol­ność do spo­glą­da­nia na wszyst­kie aspekty życia bez oce­nia­nia i osą­dza­nia wzor­ców ener­gii, które się obser­wuje i bez potrzeby kon­tro­lo­wa­nia wyni­ków danego wyda­rze­nia. Ten poziom świa­do­mo­ści zwany uświa­do­mie­niem, musi być wyraź­nie odróż­niony od wzorca ener­gii, podo­so­bo­wo­ści zwa­nej Obrońcą – Kon­tro­le­rem. Ta część zawsze dba oto jak jeste­śmy odbie­rani przez innych

O doświad­cza­niu „ja”

Kolej­nym aspek­tem ewo­lu­cji świa­do­mo­ści jest doświad­cza­nie wzor­ców ener­gii. Naszym zda­niem wszystko , z czym mamy do czy­nie­nia w życiu, spro­wa­dza się do wzo­rów ener­gii .Wzorce ener­gii nawią­zują do naszych sta­nów wewnętrz­nych – fizycz­nych, emo­cjo­nal­nych, psy­chicz­nych albo ducho­wych. Mogą przy­bie­rać formę od mgli­stego poczu­cia lub led­wie odczu­wal­nego wra­że­nia do cał­ko­wi­cie roz­wi­nię­tej podosobowości.

Jako istoty ludz­kie jeste­śmy naj­wspa­nial­szą mie­sza­niną wzor­ców ener­gii, ina­czej „ja”. Nie­które z nich są nam bli­skie i bez­pieczne ‚inne dziwne i nie­znane, jesz­cze inne po pro­stu odra­ża­jące Wydzie­dzi­czone „ja” są wzor­cami ener­gii , które zostały z życia czę­ściowo lub cał­ko­wi­cie wyłą­czone. Znaj­dują się wśród nich „ja” udu­cho­wione jak anioły, kre­atywne, mistyczne, lecz także „ja” samo­lubne, opa­no­wane przez żądze a nawet demoniczne.

Aby dobrze zro­zu­mieć ten pro­ces musimy bli­żej przyj­rzeć się temu, jak wydzie­dzi­czamy nie­które „ja” .Zasta­nów­cie się przez chwilę i pomy­śl­cie o kimś kogo nie lubi­cie . Co Spra­wia że darzy­cie te osobę pogardą? Spró­buj­cie wyszcze­gól­nić cechy ‚które was odstrę­czają. Jeżeli cie­szy­cie się, że w żaden spo­sób nie przy­po­mi­na­cie tej nik­czem­nej osoby, odkry­li­ście wła­śnie swoje pierw­sze wydzie­dzi­czone „ja” Cechy tej osoby które szcze­gól­nie was iry­tują są odbi­ciem wzorca ener­gii ‚który sami posia­da­cie a któ­rego nie chce­cie pod żadnym pozo­rem włą­czyć w swoje życie. Nasze wydzie­dzi­czone „ja” można wykryć obser­wu­jąc inten­sywne, czę­sto zupeł­nie do nas nie pasu­jące, emo­cjo­nalne reak­cje na innych.

Z wydzie­dzi­czo­nymi „ja „wiążą się inten­sywne emo­cje Są one rezul­ta­tem ogrom­nej ilo­ści ener­gii zwią­za­nej z samym wydzie­dzi­czo­nym wzor­cem a także ener­gii zuży­wa­nej, by móc dalej go wydzie­dzi­czać.. Nic dziw­nego ‚że gdy widzimy takie „ja” w innej oso­bie, poja­wiają się bar­dzo silne uczu­cia. Każde wydzie­dzi­czone „ja” ma prze­ciwną ener­gię, z którą iden­ty­fi­kują się ego i Obrońca – Kon­tro­ler.. Wydzie­dzi­czone „ja „ to wzo­rzec ener­gii , który jest karany za każ­dym razem kiedy się pojawi.. Kary te mogą być sub­telne – unie­siona brew, odwró­ce­nie uwagi , komen­tarz: „to dość nie­ład­nie, co?” – mogą to rów­nież być kary cięż­kie, jak bicie lub publiczne upo­ko­rze­nie. Bez względu jed­nak na naturę tych repre­syj­nych naci­sków środo­wi­sko­wych ich rezul­tat jest ten sam: pewna grupa wzor­ców ener­gii zostaje uznana za abso­lut­nie nie do przy­ję­cia i jest w efek­cie wyparta, choć nie znisz­czona cał­ko­wi­cie. Te wzorce ener­gii żyją dalej w nieświadomości.

W świe­tle teo­rii jun­gow­skiej wydzie­dzi­czone „ja” są czę­ścią naszego cie­nia. Kiedy widzimy je u innych, kiedy spo­strze­gamy kogoś bez zakło­po­ta­nia pre­zen­tu­ją­cego wzo­rzec, który sami wydzie­dzi­czy­li­śmy, czu­jemy odzew wydzie­dzi­czo­nego wzorca we wła­snym wnę­trzu. Jed­nakże wzo­rzec ten koja­rzy się z bólem i karą dozna­nymi w prze­szło­ści, więc pra­gniemy pozbyć się go jak naj­szyb­ciej. Aby zli­kwi­do­wać poczu­cie dys­kom­fortu, musimy usu­nąć powo­du­jący je zewnętrzny bodziec.

Wydzie­dzi­czone „ja” wciąż powra­cają do nas w snach .Oto sny ilu­stru­jące nie­które z tych głę­boko pogrze­ba­nych ener­gii instynk­tow­nych:
- ktoś wła­muje się do mojego domu,
- gonią mnie dzi­kie zwie­rzęta,
- ktoś patrzy się na mnie wrogo.

Każdy z tych snów sym­bo­li­zuje wydzie­dzi­czoną ener­gię instynk­towną, która usi­łuje poin­for­mo­wać nas o swoim ist­nie­niu za pomocą snu. W grun­cie pro­ces senny jest jed­nym z naszych naj­więk­szych sprzy­mie­rzeń­ców w ewo­lu­cji świa­do­mo­ści. Obser­wu­jąc nasze sny i ucząc się ich sym­bo­licz­nego języka, możemy poznać zarówno wydzie­dzi­czone wzorce
Ener­gii, jak te , z któ­rymi się iden­ty­fi­ku­jemy. Wydzie­dzi­czone „ja” nie­ustan­nie nawo­łują w snach byśmy na nie zwró­cili uwagę.

Podo­so­bo­wo­ści, z któ­rymi się iden­ty­fi­ku­jemy na ogół deter­mi­nują wybór związ­ków. Np. jeśli iden­ty­fi­ku­jemy się z „ja” racjo­nal­nym, będzie ono chciało, żeby­śmy wcho­dzili w rela­cje z ludźmi racjo­nal­nymi. Mimo, że pociąg do wydzie­dzi­czo­nego „ja” dostrze­żo­nego w kimś innym może czę­sto pro­wa­dzić do inte­gra­cji tej ener­gii, czę­ściej , nie­stety widzimy jed­nostki wcho­dzące w destruk­cyjne związki z tymi, któ­rzy są odbi­ciem ich wydzie­dzi­czo­nego „ja”.i zamiast uczyć się od sie­bie, zamiast inte­gro­wać wydzie­dzi­czone „ja”, żyją z odbi­ciem
w part­ne­rze, oce­nia­jąc go i nie­ustan­nie się na niego złoszcząc.

Wiele stresu w życiu rodzi się w wyniku ten­den­cji do przy­cią­ga­nia odbić wydzie­dzi­czo­nego „ja”, by wejść z nimi w związki. Wciąż cier­pimy powta­rza­jąc te same wzorce. Ener­gia wydzie­dzi­czo­nego „ja” jest coraz sil­niej­sza i coraz bar­dziej wyna­tu­rzona.
Kiedy natu­ralne instynk­towne ener­gie ‚takie jak żądza prze­trwa­nia, sek­su­al­ność i agre­sja, są przez długi czas wydzie­dzi­czone, sta­czają się w nie­świa­do­mość i tam ule­gają istot­nej zmia­nie. Ener­gii nie da się znisz­czyć, więc wydzie­dzi­czone instynkty zaczy­nają dzia­łać nie­świa­do­mie i przy­cią­gają do sie­bie dodat­kową ener­gię. Wkrótce tracą swoje natu­ralne cechy i stają się złowrogie/​Liczne cho­roby soma­tyczne i zabu­rze­nia emo­cjo­nalne możemy przy­pi­sać wydzie­dzi­cze­niu owych energii.

Metoda Voice Dia­lo­gue umoż­li­wia pozna­nie tych potęż­nych ener­gii i naucze­nie się, jak stop­niowo pozwa­lać im wyjść na świa­tło dzienne w bez­piecz­nych warun­kach. Ener­gie demo­niczne nie muszą zawład­nąć nami w trak­cie tego pro­cesu . Jeżeli jed­nak nie pozwo­limy tym „ja” prze­mó­wić do nas , jeżeli będziemy dalej je wydzie­dzi­czać, zwięk­szy się ich inten­syw­ność, ule­gną pro­jek­cji i w końcu prze­do­staną się do naszego życia a wtedy będziemy zmu­szeni do tań­cze­nia tak, jak nam zagrają.

Voice Dia­lo­gue zapew­nia bez­po­średni dostęp do naszych podo­so­bo­wo­ści, daje szansę na ich oddzie­le­nie i trak­tuje je jak odrębne wcho­dzące w inte­rak­cję jed­nostki . Uży­wa­jąc Voice Dia­lo­gue włą­czamy te podo­so­bo­wo­ści lub głosy do dia­logu, bez nara­ża­nia się na wtręty kry­tycz­nego, zakło­po­ta­nego lub repre­syj­nego Obrońcy– kon­tro­lera Zwra­camy się do każ­dej podo­so­bo­wo­ści bez­po­śred­nio zarówno jako do indy­wi­du­al­nej jed­nostki, jak i do czę­ści całej oso­bo­wo­ści. Każda podo­so­bo­wość jest odręb­nym wzor­cem ener­gii i oży­wia ciało swo­imi spe­cy­ficz­nymi energiami.

Podo­so­bo­wo­ści, ina­czej głosy, nie­ustan­nie dzia­łają wewnątrz każ­dej osoby. Voice Dia­lo­gue daje nam szansę ich zobiek­ty­wi­zo­wa­nia, roz­po­zna­nia, nazwa­nia i kre­atyw­nej pracy z nimi. Uczu­lamy sie­bie i innych na przed­sta­wie­nie odgry­wane przez podosobowości.

W mate­riale wyko­rzy­stano obszerne frag­menty pozy­cji:
– Obej­mu­jąc nasze „ja” — Hala Stone i Sidry Stone, Wyd. Zysk i S-​ka, 2004.
– Wewnętrzny kry­tyk – Hala Stone i Sidry Stone, Wyd. Ravi, 2004.

opr. dr Anna Winnicka

© 2011 Aditus Suffusion theme by Sayontan Sinha